piątek, 9 maja 2014

A po kąpieli...

A po kąpieli zdjęcia! ;)
Zobaczcie jak Lucjan pozował (przynajmniej się starał...):

Jestem taaaaki uroooczy!
Czy ja słyszałem kota...?

Ale byłby smaczny...

A tak sobie siedzę na kolanach mamusi!

Jak widzicie jakość zdjęć nie jest wybitna, ale myślę, że sam Lucek wszystko nadrabia! :)
Ściskamy!

P.S: Obiecana notka o metodzie klikerowej pojawi się już niedługo... ta była bardzo spontaniczna :D




środa, 7 maja 2014

Jak pracuję z moim psem?

Witajcie!
Dziś chcę trochę opowiedzieć o tym, jak pracuję z Luckiem, co jest mi potrzebne i jak to wszystko wygląda, więc zapraszam do czytania :)

Od dobrych kilku miesięcy pracujemy metodą klikerową (szczegółowo opowiem o niej i o moim doświadczeniu z tą metodą w kolejnej notce). Staram się codziennie choć trochę z nim poćwiczyć, zrobić 2-3 sesje, ponieważ dają bardzo dużo. Ważne jest, aby nie przemęczać psa psychicznie, ponieważ praca z klikerem choć daje dużo radości, to wymaga od pupila niesamowitego skupienia. Więcej osiągniemy robiąc kilka sesyjek po parę minut, niż trenując np. 40. Między sesjami zawsze się z Luckiem bawię lub daję konga (o nim także kiedyś napiszę), przerwy są krótkie - po to by odetchnął ;)
Co takiego z tym klikerem robimy? Wszystko. Sztuczki, komendy, słynne "101 things to do with a box" albo wymyślam coś na poczekaniu i po prostu uczę ;) Pies ma tak mnóstwo frajdy, ja zresztą jeszcze więcej!
Na taki mój "zestaw" składa się oczywiście kliker, smaczki (obecnie te z firmy Maced, polecam - Lucjan dosłownie szaleje na ich widok! :D), torebeczka, czasem smycz - wszystko w zależności gdzie sobie ćwiczymy. To naprawdę przyjemne, a ile ma zalet!
- pies otwiera się przed nami, nie boi się pokazywania nowych zachowań, bo przecież ich właśnie od niego chcemy
- pojawia się miedzy nami więź, pies nam ufa coraz bardziej i bardziej
- mało kto wie, że sztuczki to nie tylko efektowny pokaz, ale poszerzanie horyzontów samego psa! Pięknie go stymulują i rozwijają
- clicker is quicker! prawidłowo pracując z klikerem szybciej osiągamy efekt
- to chyba lepsza forma spędzania czasu z psem niż wylegiwanie się na kanapie, prawda? ;)
To tylko główne punkty, a to, jak praca wpływa na waszą relację każda para odczuje inaczej. Trening to nieodzowny element życia z psem.
Oprócz metody klikerowej, ćwiczę z Luckym w najzwyklejszych sytuacjach codziennych. To również praca. Nie zawsze mam przy sobie kliker, czy torebkę smaczków, czasem wystarczy słowna pochwała czy pieszczoty. Ważna jest odpowiednia wiedza o wzmacnianiu zachowań, bo często nieświadomie wzmacniamy te złe. Przykład:
Wracamy do domu, podbiega pies. Cieszy się, skacze na nas. Głaszczemy go, śmiejemy się, witamy się z nim. Przecież to tylko niewinne powitanie!
Następnym razem pies chętniej będzie na nas skakał, bo przecież  nagrodziliśmy go za to z entuzjazmem. Wzmacniamy skakanie na ludzi.
Kiedyś, gdy przyjdzie do nas gość, który niekoniecznie życzy sobie takiego powitania ze strony psa może sobie najzwyczajniej w świecie pomyśleć, że jest niewychowany - i słusznie.
Gdybyśmy zignorowali psa i przywitali go wtedy, gdy usiądzie lub się uspokoi, następnym razem szybciej uda nam się osiągnąć pożądany efekt. Możemy też wypracować to w inny sposób - wszystko zależy od pupila, ponieważ każdy jest inny i potrzebuje indywidualnie dobranych metod.
Tylko konsekwencja, która niestety często zanika w pracy z psem pozwoli nam na uzyskanie zadowalających rezultatów. Jeżeli na pierwszym miejscu będą uczucia, pies szybko wejdzie nam na głowę, a później niełatwo będzie go "naprawić".

Nie zapominajmy jednak o dobrym humorze! Jeżeli mam zły dzień, odpuszczam sobie ćwiczonka, bo pies od razu wyczuje że coś jest nie tak. Podchodźmy do tego z entuzjazmem i uśmiechem, wtedy milej będzie się nam pracowało :)

To wszystko co chciałam wam przekazać, jeśli macie jakieś pytanie czy sugestie, piszcie, chętnie odpowiem. ;)
Ściskam!

wtorek, 6 maja 2014

Tak na dobry początek :)

Cześć!
Jestem Julia. :)
Mój pies to czteroletni Lucky, czasem Lucek lub też Lucjan :D Czysty terrier... silky terrier. Piesek niedużych rozmiarów, ale wielki sercem!
Co w nim takiego wyjątkowego? Cóż, wyjątkowym jest to, że nie ukryję przed nim niczego. Nie zamaskuję żadnych emocji, potrafi wyczytać je bezbłędnie. To niesamowite, bo ilekroć się cieszyłam, on skakał (dosłownie :D) z radości, ilekroć płakałam, potrafił przyjść, zlizać łzy i siedzieć przy mnie póki się nie rozweselę (co dzięki niemu przychodziło mi bardzo szybko). On jest moją podporą, nie tylko towarzyszem! Jest przyjacielem.

Co zainspirowało mnie do stworzenia bloga?
Inspirację znalazłam tu. Dzięki Pani Magdzie i jej rewelacyjnym postom oraz filmikom zaczęłam zauważać w psie więcej psa, niż człowieka. Lucek i ja jesteśmy bardzo wdzięczni! Zajrzyjcie tam, koniecznie.
Ale jak to - spytacie - "w psie więcej psa"?
Słysząc "pies" wiemy dobrze, że to zwierzę. W końcu jest to oczywiste. Spędzamy z nimi jednak na tyle dużo czasu, bo przecież każdy miał styczność z psami, że je uczłowieczyliśmy. Często jest tak, że żyjemy z nimi jak z ludźmi, a nie jak ze zwierzętami. A to jest dla nich wielka krzywda. Przez ten blog chciałabym uzmysłowić choć części z was jak cudowne i potrzebne są psy; żeby sobie to uświadomić, trzeba jednak najpierw potraktować je jak zwierzaki, którym należy pozwolić zaspokajać swoje naturalne potrzeby.

O tym będzie traktował ten blog, serdecznie zapraszam do odwiedzin i pozdrawiam! :)